poniedziałek, 17 marca 2014

1Kim oni są?

Wychodząc ze szpitala poczułam zapach świeżego powietrza.Usiadłam na ławce obok stawu i zaczęłam rozglądać się po okolicy ,w końcu nie widziałam jej przez prawie pół roku.Wyciągnęłam z torebki bułkę i zaczęłam po kawałku urywać i rzucać łabędzią.Nagle obok mnie usiadł jakiś chłopak.
-Cześć Rosalie ,jak się czujesz? -spytał
-Przepraszam ,ale nie wydaje mi się abym pana znała.
-Rose wiem ,że straciłaś pamięć ,ale jak możesz najlepszego przyjaciela nie pamiętać?
-Ja ,naprawdę nie wiem kim jesteś ,nie mam pojęcia jak masz na imię.
-Jestem Carl Parker.
-A ja Rosalie Evans ,zresztą wiesz o tym.
-Jak straciłaś pamięć to skąd wiesz jak się nazywasz? -dopytywał
-Przecież lekarze mi powiedzieli ,a poza tym wybacz Carl nie mam ochoty wysłuchiwać pełno pytań.-wstałam i odeszłam.
-Dobrze już nie będę taki wścibski ,ale mogę Cię przy okazji odprowadzić?
-Jeśli musisz...
-Wiesz o tym ,że mieszkamy obok siebie?
-Teraz już wiem...A słuchaj pamiętasz może coś o mojej przeszłości?-spytałam
-Pamiętam może nie wiele ,ale kilka rzeczy o Tobie wiem.Przecież przyjaźniliśmy się.
-Miałam chłopaka?
-Myślałem ,że zapytasz o jakiś konkret.-zaśmiał się.-Tak miałaś ,ale...
-No co ,ale ?Kim on jest?
-Ale Jack po Twoim wypadku znalazł sobie inną.
-Rozumiem ja na jego miejscu też bym tak postąpiła.
-Tutaj właśnie mieszkasz.Cała rodzina już zapewne jest bo kończą pracę około 13:30.
-Dziękuję ,że mi powiedziałeś te kilka rzeczy jest to dla mnie bardzo ważne.
-Nie ma sprawy.Do zobaczenia. -powiedział i poszedł.Weszłam niepewnie do mieszkania i rozebrałam kurtkę.
-Dzień Dobry Rosalie. -powiedziała kobieta.
-A przepraszam mogłaby pani mi wszystkich przedstawić bo ja nikogo nie pamiętam.
-Pewnie ja jestem Twoją Ciocią ,tam jest Twoja mama ,która trzyma na rękach Twoją młodszą siostrę Alex,Tam jest Twój brat Joe ,Młodsza o rok siostra Lucy i Ojciec.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy.
-Cześć wszystkim.-powiedziałam
-Córeczko na reszcie jesteś.Tak bardzo za Tobą tęskniliśmy.-przytuliła mnie ,a potem cała reszta.Zainteresowała mnie mała dziewczynka w wózeczku.
-Mamo to jest moja młodsza siostra? -spytałam niepewnie.
-Tak ,Alex.
-Ja już pójdę do swojego pokoju. -powiedziałam i poszłam do pokoju na ,którym był ogromny napis Rose.Weszłam do środka i zobaczyłam nowo zrobiony pokój z wielkim napisem na ścianie ,,Witaj w domu kochana Rose!'' .Z oczu popłynęły mi łzy.Oni tak bardzo się starali ,a ja nawet nie pamiętam jak się nazywają.
-Mogę wejść?-usłyszałam głos młodej dziewczyny.
-Jasne.
-I jak Ci się podoba?
-Lucy ,prawda?
-Tak.
-Jesteśmy siostrami zrobisz coś dla mnie?
-Pewnie.
-Czy wiesz dlaczego dostałam się do szpitala?
-Tak ,krążą plotki ,że jakiś zwierzak Cię zaatakował.Alee...
-Ale ,co?
-Alee myśmy się wtedy pokłóciły bo nie chciałaś mnie zabrać do lasu ,ale ja za Tobą poszłam i Ciebie przewrócił jakiś potwór ,który próbował Cię ugryźć i ty byłaś taka dzielna ,że próbowałaś się bronić i on potem uciekł ,a ja się wystraszyłam i zadzwoniłam po karetkę.Przepraszam... - powiedziała
-Nie masz za co przepraszać ,ale potwór?
-Tak to nie wyglądało jak jakiś zwierzak ,ale jak człowiek.
-Okey porozmawiamy kiedyś indziej ,a teraz przepraszam chciałabym wziąć prysznic i położyć się spać.Jutro pierwszy dzień w szkole.
-Masz racje ,dobranoc.

*Rano*
Obudził mnie blask słońca dochodzący z za firan.Przetarłam oczy i otworzyłam okno.Było dziś słonecznie ,ludzie chodzili uśmiechnięci ,a pary trzymały się za ręce i szeptały do siebie czułe słówka.Taki zapamiętałam świat.Przygotowałam się do szkoły i po około godzinie wyszłam z dużego domu.Przed nim stało duże auto popatrzałam do szyb i zobaczyłam chłopaka ,którego ,,poznałam'' wczoraj.Wsiadłam do samochodu i popatrzałam się na niego.
-Dlaczego po mnie przyjechałeś?
-Zawsze tak robiliśmy.-ruszył z piskiem opon.Jeździł jak wariat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy